„Rozpraszałaby mężczyzn”
W latach 1910–1920 amerykańscy botanicy organizowali liczne wyprawy badawcze do Ameryki Południowej i Środkowej. Mary miała doświadczenie, publikacje i ogromną wiedzę o tropikalnych trawach.
Chciała dołączyć do ekspedycji.
Usłyszała jednak odmowę.
Powód był absurdalny: jej obecność miała „rozpraszać mężczyzn”.
Mary nie zaakceptowała tej decyzji.
Sprzedała część swoich rzeczy, brała dodatkowe zlecenia i samodzielnie zebrała pieniądze na własną wyprawę.
W 1913 roku, mając 44 lata, samotnie wyjechała do Brazylii.
Podróżowała bez instytucjonalnego wsparcia, bez ochrony i bez zespołu badawczego. Spała w prowizorycznych warunkach, chorowała na malarię, gubiła się w dżungli i ryzykowała życie.
Wróciła z ponad tysiącem okazów roślin.
Wśród nich znajdowały się liczne gatunki wcześniej nieznane nauce.
Środowisko botaniczne było zszokowane. Kobieta bez formalnego wykształcenia osiągnęła więcej niż wielu profesjonalnych badaczy finansowanych przez instytucje naukowe.
Naukowiec i aktywistka
Mary Agnes Chase nie ograniczała się wyłącznie do badań naukowych.
W czasie walki amerykańskich kobiet o prawa wyborcze aktywnie wspierała ruch sufrażystek. W 1919 roku uczestniczyła w protestach przed Białym Domem przeciwko polityce prezydenta Woodrowa Wilsona.
Podczas jednego z protestów sufrażystki spaliły kukłę prezydenta. Mary została aresztowana razem z innymi uczestniczkami demonstracji.
Spędziła noc w areszcie, zapłaciła grzywnę i następnego dnia wróciła do pracy nad opisami roślin.
Jeden z jej współpracowników wspominał później, że miała ślady kajdanek na rękach, a mimo to spokojnie siedziała przy mikroskopie i rysowała kolejne okazy traw.
Na pytanie, czy nie potrzebuje odpoczynku, odpowiedziała:
„Rośliny nie czekają na wygodny moment.”
Dalsza część artykułu znajduje się na następnej stronie. Reklama