„Ciocia Lena zadzwoniła do mojej mamy” – powiedziała w końcu. „Powiedziała mi, jaką jesteś okropną synową i jak ją wyrzuciłaś z mieszkania”.
Alina westchnęła.
„Nikogo nie wyrzuciłam. Po prostu wymieniłam zamki, bo ciągle przychodziła bez zaproszenia i grzebała w naszych rzeczach”.
Marina uśmiechnęła się smutno.
„Tak właśnie myślałam. Wiesz, robiła to samo z moim pierwszym mężem. Przychodziła, kiedy nas nie było, sprawdzała nasze rzeczy, telefony. A potem zaczęła rozsiewać plotki…”
“Plotki?” Alina pochyliła się do przodu.
— Tak. Zadzwoniła do jego matki i powiedziała mu, że rzekomo pisałam SMS-y do mojego byłego chłopaka. Tak naprawdę to była moja kuzynka, ale moja teściowa zrobiła z tego wielką aferę, a mój mąż jej uwierzył… W zasadzie małżeństwo nie przetrwało.
„Ale dlaczego miałaby to zrobić?” Alina nie potrafiła zrozumieć motywów Eleny Jakowlewny.
„Kontrola” – odpowiedziała Marina prosto. „Musi mieć wszystko pod kontrolą, być w centrum wydarzeń, decydować o życiu innych. Kiedyś była dyrektorką szkoły, przyzwyczajona do dowodzenia. Teraz jest na emeryturze i jej jedyną strefą wpływów jest rodzina”.
W tym momencie Lesha wrócił do mieszkania. Widząc Marinę, był zaskoczony, ale i zachwycony.
„Co cię tu sprowadziło?” Przytulił siostrę. „Nie widzieliśmy się od wieków”.
„No cóż, pomyślałam, że cię ostrzegę, że ciocia Lena jest na wojennej ścieżce” – powiedziała Marina, rzucając Alinie znaczące spojrzenie. „I chciałabym ci powiedzieć jeszcze jedną rzecz”.
Pod koniec wieczoru stało się jasne, że Jelena Jakowlewna prowadziła swoją „działalność wywiadowczą” nie tylko z nimi. Wiedziała o długach swojego siostrzeńca Kostii, problemach Mariny w pracy i romansie sąsiadki Wiery Pietrowny. I wykorzystywała tę wiedzę do manipulacji.
„Więc ona szpieguje całą rodzinę?” Lesha wyglądała na zszokowaną. „To niemożliwe”.
„Może” – Marina wzruszyła ramionami. „I robi to od lat. Po prostu wszyscy milczą, bo boją się zniszczyć związek. Ona jest mistrzynią w graniu ofiary”.
Kiedy Marina wyszła, Lesha siedziała przez długi czas w milczeniu, wpatrując się w jeden punkt.
„Porozmawiam z nią” – powiedział w końcu. „To musi się skończyć”.
„Ona nie dostrzega problemu” – Alina pokręciła głową. „To dla niej normalne”.
„W takim razie będziemy musieli jasno określić granice” – powiedziała Lesha stanowczo. „A pierwszą rzeczą, jaką musimy zrobić, to przepisać mieszkanie na nasze nazwisko…”
Urodziny Leshy miały być chwilą pojednania. Alina miała nadzieję, że świąteczna atmosfera złagodzi sytuację. Goście zebrali się w ich mieszkaniu – krewni, przyjaciele, współpracownicy.
Ostatnia przybyła Jelena Jakowlewna z wielkim tortem i wzruszającą przemową na temat tego, jak bardzo się cieszy, że wszyscy są razem.
„Leszenko, synku, jestem z ciebie taka dumna” – przytuliła syna, rzucając triumfalne spojrzenie na Alinę. „Szkoda tylko, że ostatnio próbują nas rozdzielić”.
Alina udała, że nie usłyszała ostatniego zdania i kontynuowała nalewanie drinków.
Wieczór przebiegał jak zwykle. Lesha przyjęła gratulacje, goście rozmawiali, a atmosfera była niemal swobodna. Alina zauważyła jednak, że jej teściowa co jakiś czas odciągała gości na bok, by odbyć „prywatną rozmowę”.
Po trzeciej szklance Jelena Jakowlewna stała się głośniejsza i bardziej pewna siebie. Wyszła na pierwszy plan i zaczęła opowiadać historie z życia syna.
„Pamiętam też, jak Alinoczka wpadła w furię, gdy dowiedziała się, że Lesza poszła na ryby z jego koleżanką Swietą” – powiedziała nagle, patrząc prosto na synową. „Ona jest zazdrosna”.
W pokoju zapadła cisza. Alina zamarła. Nigdy nie wpadała w złość na kolegów męża, a tym bardziej nie dzieliła się takimi troskami z teściową. Jedyny raz, kiedy wspomniała o Swiecie, był w osobistym pamiętniku, który trzymała w szufladzie biurka.
„Mamo, o czym ty mówisz?” Lesha zmarszczyła brwi. „To się nigdy nie zdarzyło”.
„Jak mogło się nie wydarzyć?” Jelena Jakowlewna dramatycznie załamała ręce. „Alina sama napisała, że zazdrości ci tej… jak ona się nazywała… „długonoga blondynka Swietka”. Doskonale to pamiętam!”
„Pamiętasz?” Alina powoli wstała z krzesła. „A skąd to wzięłaś, Eleno Jakowlewno? Nigdy ci takich rzeczy nie mówiłam”.
Teściowa na chwilę była zdezorientowana, ale szybko się zorientowała:
— Sam mi powiedziałeś, kiedy piliśmy herbatę. Już zapomniałeś?
„Nie, nie zapomniałam” – Alina podeszła do kredensu i wyciągnęła małą teczkę. „Bo nigdy tego nie powiedziałam. Napisałam o tym w moim osobistym pamiętniku. Który najwyraźniej przeczytałeś bez mojej zgody”.
Goście zaczęli wymieniać spojrzenia. Sytuacja robiła się niezręczna.
„Co za bzdura!” Elena Jakowlewna próbowała się roześmiać, ale wyszło fałszywie. „Dlaczego miałabym czytać twoje notatki?”
„Z tego samego powodu, dla którego czytałaś prywatne wiadomości Mariny” – Alina otworzyła teczkę. „I przeglądałaś dokumenty finansowe Kostii. I grzebałaś w telefonie Wiery Pietrowna, kiedy pomagałaś jej w remoncie”.
„To wszystko kłamstwo!” Twarz Eleny Jakowlewny poczerwieniała. „Lesza, pozwolisz jej tak rozmawiać z twoją matką?”
Lesha wyglądała na zdezorientowaną, ale powiedziała stanowczo:
– Mamo, jeśli to prawda…