Alina, dlaczego wymieniłaś zamki? Mama nie może wejść do mieszkania, mąż mnie zrugał przez telefon.

„Wyraźnie pamiętam, jak zostawiłam nową bluzkę na łóżku” – mruknęła Alina, grzebiąc w szafie. Dziwne uczucie krążyło w jej głowie od tygodni. Rzeczy w mieszkaniu zdawały się żyć własnym życiem – poruszały się, znikały, a potem pojawiały się w nieoczekiwanych miejscach.

Telefon zadzwonił nagle, wystraszając ją. Na ekranie pojawiło się imię jej męża.

– Tak, Lesha?

„Alina, dlaczego zmieniłaś zamki? Mama nie może wejść do mieszkania” – głos Leshy brzmiał irytująco i oskarżycielsko.

Alina wyprostowała się i mocniej ścisnęła telefon. Chwila prawdy nadeszła szybciej, niż się spodziewała.

„Dlaczego twoja matka miałaby przychodzić do naszego mieszkania, kiedy nie ma nas w domu?” – zapytała, starając się mówić spokojnie.

„Co to za pytanie? Zawsze miała klucze. Wszystko było w porządku przez sześć lat, a teraz nagle pojawił się problem?”

„Lesha, musimy porozmawiać, ale nie przez telefon. Wyjaśnię ci wszystko dziś wieczorem”.

„Co wyjaśnić? Że moja matka ma teraz stać w drzwiach jak obca?” Jego głos stawał się coraz bardziej poirytowany.

— Wieczorem, Lesha. Nie chcę teraz o tym rozmawiać.

Alina rozłączyła się i ciężko opadła na brzeg łóżka. To był ich pierwszy poważny konflikt w ciągu sześciu lat małżeństwa. Wiedziała, że ​​Jelena Jakowlewna nigdy jej nie wybaczy takiej bezczelności, ale nie mogła już tego znieść.

Wszystko zaczęło się trzy miesiące temu. Alina wróciła do domu wcześniej niż zwykle z powodu odwołanego spotkania w archiwum, w którym pracowała. Mieszkanie miało być puste – Lesha zawsze pracowała do późna. Ale coś było nie tak. Poduszki na sofie były lekko powyginane, drzwi od szafy, którą zawsze trzymała zamkniętą, były uchylone, a dwa jogurty, które kupiła rano, zniknęły z lodówki.

Wtedy Alina zrzuciła to na karb własnej niepamięci. Ale podobne dziwactwa powtarzały się. Przedmioty pojawiały się w miejscach, w których je zostawiła. Jedzenie znikało. Pewnego dnia nie mogła znaleźć spinki do włosów, którą na pewno zostawiła na stoliku nocnym.

„Może ja wariuję?” szepnęła Alina pod nosem, przyglądając się nowemu zamkowi w drzwiach.

Dwa dni temu w końcu potwierdziły się jej podejrzenia. Mała kamera zainstalowana w korytarzu uchwyciła, jak jej teściowa wchodzi do mieszkania, rozgląda się i pewnym krokiem zmierza w stronę sypialni. Nagranie zakończyło się pół godziny później – Jelena Jakowlewna wyszła z mieszkania, niosąc jakieś papiery.

Alina zacisnęła pięści. Decyzja o wymianie zamków była impulsywna, ale jej nie żałowała. Czas postawić kropkę nad „i”…

Lesha wrócił do domu późno. Na jego twarzy malowała się mieszanina irytacji i zdziwienia.

„No, powiedz mi” – rzucił teczkę w kąt korytarza, nawet nie zdejmując butów. „Co się dzieje?”

Alina wzięła głęboki oddech.

„Lesha, twoja mama przychodzi do naszego mieszkania, kiedy nas nie ma. I nie wpada tylko po to, żeby sprawdzić, czy wszystko w porządku. Przeszukuje nasze rzeczy”.

„Co za bzdura?” Lesha w końcu zdjął buty i poszedł do kuchni. „Mama czasami przychodzi podlać kwiaty albo coś przynieść. Nikt w niczym nie grzebie”.

„Też tak myślałem, dopóki nie zacząłem zauważać dziwnych rzeczy. Przedmioty gubią się, jedzenie znika…”

„Alina, przesadzasz. Mama się o nas troszczy. Może po prostu postanowiła posprzątać albo zabrała jogurty, bo zaraz się przeterminowały”.

Alina po cichu wyciągnęła telefon i włączyła wideo. Na ekranie Elena Jakowlewna metodycznie przeglądała dokumenty w szufladzie biurka, a następnie wyciągnęła z szafy pudełko z rzeczami osobistymi Aliny.

Lesha wpatrywał się bez mrugnięcia okiem. Jego twarz powoli się zmieniła, brwi zmarszczyły.

„To… może nie być tym, na co wygląda” – powiedział w końcu. „Może szukała jakichś starych fotografii albo dokumentów”.

„W moich rzeczach osobistych? W szufladzie, w której trzymam dokumenty i notatki? Lesha, sprawdzała nawet mój telefon, kiedy go zapomniałam w domu!”

Lesha pocierał twarz dłońmi.

„Porozmawiajmy z nią razem. Pewnie jest jakieś wytłumaczenie”.

„Oczywiście” – Alina uśmiechnęła się gorzko. „A co proponujesz? Powiedz: „Jeleno Jakowlewno, zauważyliśmy, że nas szpiegujesz. Czy mogłabyś wyjaśnić dlaczego?”

„Nie przekręcaj. Mama nie szpieguje. Ona…” Urwał, patrząc na ekran telefonu, na którym jego matka ostrożnie odkładała rzeczy na miejsce, starając się zostawić wszystko tak, jak było.

„Proponuję, żebyśmy zaprosili ją jutro na kolację i spokojnie wszystko omówili” – powiedziała w końcu Lesha. „Żadnych oskarżeń. Po prostu dowiedzmy się, co się dzieje”.

Alina westchnęła. Wiedziała, że ​​nie będzie spokojnej rozmowy, ale nie miała wyboru.

– Dobrze. Ale nie dam jej nowego klucza, dopóki nie dowiemy się, co się dzieje.

Lesha skinął głową, choć było jasne, że nie spodobała mu się decyzja żony…

Jelena Jakowlewna pojawiła się w drzwiach dokładnie o szóstej wieczorem. Wysoka, wysportowana kobieta z idealnie ułożoną fryzurą i uważnym spojrzeniem, niosła torbę z zakupami.

„Musiałam zadzwonić do drzwi jak obca osoba” – powiedziała, zamiast się z nim przywitać, wchodząc do mieszkania. „Alinoczka, co to za nowość?”

„Mamo, wejdź” – Lesha wzięła od niej torbę. „Właśnie miałyśmy rozmawiać”.

„O czym, synu?” Jelena Jakowlewna weszła do kuchni i usiadła przy stole, uważnie obserwując synową. „O tym, że twoja żona nagle postanowiła odizolować się od rodziny?”

Alina zacisnęła zęby, ale nie odezwała się ani słowem, wykładając talerze.

„Mamo, chodzi o to…” Lesha zawahała się, niepewna, jak zacząć. „Zauważyliśmy, że przychodzisz do nas, kiedy nie ma nas w domu”.

„Oczywiście, że przyjdę!” Jelena Jakowlewna rozłożyła ręce. „Dbam o ciebie. Sprawdzam, czy wszystko w porządku, przynoszę ci zakupy. Czy to źle?”

„Nie o to chodzi” – wtrąciła Alina. „Nie przychodzisz tylko po to, żeby obejrzeć mieszkanie. Przeszukujesz… nasze rzeczy osobiste”.

Jelena Jakowlewna teatralnie przycisnęła rękę do piersi.

„Jakie oskarżenia? Ja tylko dbam o porządek. Może powinnam przestawić kilka rzeczy, żeby było porządniej…”

„Jeleno Jakowlewno, mamy nagranie” – powiedziała Alina cicho, ale stanowczo. „Przeglądałaś moje dokumenty, sprawdzałaś mój telefon, grzebałaś w moich rzeczach osobistych”.

Twarz teściowej się zmieniła. Przez chwilę na jej twarzy pojawił się wyraz przypominający strach, ale szybko odzyskała panowanie nad sobą.

„Jakie nagranie? Szpiegujesz mnie?” Jej głos się podniósł. „Szpiegujesz własną matkę? Leszeńko, co ci zrobiła twoja żona?”

„Mamo, nie szpiegujemy. Ale Alina zauważyła coś dziwnego i postanowiła to sprawdzić” – powiedziała cicho Lesha, wyraźnie nie chcąc konfrontacji. „Dlaczego przeglądałaś jej dokumenty?”

„Nic takiego nie zrobiłam!” Jelena Jakowlewna zacisnęła usta. „Może szukałam czegoś, czego potrzebowałaś. Może starej umowy najmu mieszkania. Pamiętasz, że to mieszkanie jest nadal formalnie zarejestrowane na mnie i mojego ojca?”

Alina podniosła głowę. To była nowina. Lesha zawsze mówiła, że ​​mieszkanie należy do nich.

„Co?” Spojrzała na męża. „Lesha, mówiłeś, że mieszkanie jest nasze”.

Lesha wyglądała na zdezorientowaną.

— Myślałem, że tata się przerejestrował… Obiecał.

„Widzisz, Alinoczko” – uśmiechnęła się Jelena Jakowlewna – „zachowujesz się tak agresywnie, a przecież praktycznie mieszkasz u mnie w mieszkaniu. I wymieniasz zamki w moim mieszkaniu”.

Kolacja została zrujnowana. Rozmowa przerodziła się w ostrą debatę, a potem Jelena Jakowlewna, oświadczając, że nie będzie tolerować takiego traktowania, wyszła, trzaskając drzwiami.

„Dlaczego jej to robisz?” – zapytała Lesha, kiedy zostały same. „Ona po prostu o nas dba”.

„Lesha, otwórz oczy! Ona się tym nie przejmuje, ona kontroluje” – Alina czuła narastającą w niej rozpacz. „A teraz ta cała sprawa z mieszkaniem. Czemu mi nie powiedziałaś?”

„Bo byłem pewien, że tata wszystko przerejestrował, zanim… zanim umarł” – Lesha spuścił głowę. „Sprawdzę dokumenty jutro”.

Alina skinęła głową. Coś jej mówiło, że to dopiero początek problemów…

Kolejne dni upłynęły w napiętej ciszy. Lesza sprawdziła dokumenty mieszkania i odkryła, że ​​rzeczywiście nadal jest ono zarejestrowane na jego rodziców. Jelena Jakowlewna dzwoniła codziennie, ale rozmawiała tylko z synem, ignorując synową.

W piątek wieczorem zadzwonił telefon. W drzwiach stała Marina, kuzynka Leshy, którą Alina widziała tylko kilka razy w czasie swojego małżeństwa.

„Cześć! Pomyślałam, że wpadnę” – Marina się uśmiechnęła, ale w jej oczach malował się niepokój. „Mogę wejść?”

Siedzieli w kuchni, a Marina nerwowo obracała kubek w dłoniach.