„Zostałem zdegradowany” – powiedział, biorąc długi łyk. „Przeniesiono mnie z działu prawnego do administracyjnego. Teraz będę zajmował się sprawami biznesowymi. Moja pensja jest o jedną trzecią niższa”.
– Twój ojciec?
„Kto inny?” Andriej uśmiechnął się gorzko. „Powiedział, że to „środek tymczasowy, dopóki nie opamiętam się”.
„Możesz rzucić” – zasugerowała Swietłana. „Znajdź inną pracę”.
„Gdzie? Z moim doświadczeniem? Bez rekomendacji ojca?” Pokręcił głową. „To firma rodzinna. Wszyscy wiedzą, że jestem synem właściciela. Nikt mnie nie zatrudni z obawy przed zrujnowaniem relacji”.
Swietłana milczała. Czuła się winna i jednocześnie tępa irytacja. Dlaczego miałaby się czuć winna? Broniła się, i tyle.
„Przepraszam” – powiedziała w końcu.
„Za co?” Andriej podniósł na nią zmęczony wzrok. „Za obronę własnych interesów? Miałaś rację. Chcieli nas wykorzystać. I nadal to robią”.
Dopił whisky i odstawił szklankę.
„Spędzę noc u Kirilla” – powiedział, wstając. „Muszę przewietrzyć głowę”.
– Andriej…
„Nie martw się, nie będę pić ani robić niczego głupiego. Chcę po prostu być sama”.
Wyszedł, nie czekając na odpowiedź. Swietłana siedziała dalej w kuchni, wpatrując się w niedopitą butelkę whisky. Po raz pierwszy od dawna miała ochotę się upić.
Andriej wrócił dwa dni później, wyczerpany, ale spokojny. W tym czasie Swietłana myślała o wszystkim, od rozwodu po całkowite podporządkowanie się żądaniom teściowej.
„Rozmawiałem z Igorem” – powiedział zamiast się przywitać.
— Z którym Igorem?
„Mój kolega z klasy. Pracuje w Alfa-Prava. Szukają prawnika do działu prawa korporacyjnego. Pensja jest niższa niż moja, ale… to początek.”
Swietłana milczała, bojąc się wystraszyć sytuację.
„Złożyłem rezygnację” – kontynuował Andriej. „Mój ojciec był wściekły. Powiedział, że zdradziłem rodzinę”.
„Przepraszam” – powiedziała cicho Swietłana.
„Nie dla mnie” – Andriej uśmiechnął się po raz pierwszy od dawna. „Wiesz, czuję dziwną ulgę. Jakbym całe życie dźwigał na barkach ciężar nie do udźwignięcia, a teraz go zrzucił”.
Podszedł do okna i spojrzał na ulicę.
Zrozumiałem, że zawsze zależało mi na ich aprobacie. Zrobiłem to, co uważali za słuszne, tylko po to, by usłyszeć: „Dobrze zrobione, Andryusha”. I nawet kiedy poślubiłem ciebie – dziewczynę, której nie akceptowali – jakaś część mnie wciąż liczyła na ich uznanie.
Swietłana podeszła bliżej, lecz nie odważyła się go dotknąć.
– A teraz?
„A teraz jestem wolny” – zwrócił się do niej. „Zaczynam od nowa. Ale nie wiem, czy chcesz być częścią tego nowego początku”.
Swietłana spojrzała na męża, jakby widziała go po raz pierwszy. Zawsze posłuszny syn, przyzwyczajony do posłuszeństwa, nagle stał się niezależnym człowiekiem, gotowym podejmować trudne decyzje.
„Co masz na myśli?” zapytała ostrożnie.
„Kiedy byłam u Kirilla, dużo myślałam. O nas, o moich rodzicach, o całej tej sytuacji. I zdałam sobie sprawę z jednego: ty i ja jesteśmy zbyt różni”.
Swietłana poczuła, jak jej serce zaczyna bić szybciej.