Szły prosto do świeżego grobu.
Największy z nich pierwszy podszedł do mogiły, zatrzymał się na chwilę, powąchał ziemię, a potem nagle zaczął wściekle rozgrzebywać śnieg i ziemię łapami. Pozostałe natychmiast do niego dołączyły.
Cmentarz wypełnił się krzykami.
— Przepędźcie je!
— Strzelajcie!
— Wyczuwają ciało!
Kilku mężczyzn zaczęło machać rękami i krzyczeć, ale wilki nie odchodziły. Nadal kopały ziemię.
Jeden z sąsiadów chwycił kij i chciał podejść bliżej, ale ojciec chłopca nagle podniósł rękę.
— Stójcie…
Wszyscy zamilkli. Mężczyzna nie odrywał wzroku od wilków. Jego twarz powoli się zmieniała. W oczach pojawiło się coś innego niż strach. Niepokój.
Ojciec gwałtownie odwrócił się do ludzi.
— Rozkopywać grób.
Tłum zamarł.
— Zwariowałeś? — wyszeptała przerażona starsza kobieta.
Ale mężczyzna już sam chwycił łopatę.
— Szybko! Jeśli wilki wrócą w nocy, będzie gorzej! Lepiej sami znajdziemy to, czego szukają.
Kilku mężczyzn niechętnie zaczęło pomagać. Ziemię odrzucano coraz szybciej. Matka chłopca płakała, nie rozumiejąc, co się dzieje. Ludzie patrzyli na wszystko z przerażeniem.
Po kilku minutach łopata uderzyła w wieko trumny. I to, co znaleźli w środku, wstrząsnęło całą wioską.
Zapadła martwa cisza.
Podczas pogrzebu siedmioletniego chłopca znikąd pojawiły się wilki i zaczęły rozkopywać świeży grób: przerażeni uczestnicy próbowali przepędzić zwierzęta, aż ojciec dziecka nagle rozkazał natychmiast ponownie odkopać grób.
Ojciec drżącymi rękami pomógł podnieść wieko.