Psychologowie ostrzegają: ten błąd wobec narcyza może tylko pogorszyć sytuację
Relacje z osobami silnie skupionymi na sobie bywają wyjątkowo wyczerpujące emocjonalnie. Niezależnie od tego, czy chodzi o życie rodzinne, związek, przyjaźń czy środowisko zawodowe, kontakt z kimś, kto stale potrzebuje kontroli, uwagi lub potwierdzenia własnej racji, potrafi stopniowo odbierać poczucie spokoju i pewności siebie.
Wiele osób próbuje wtedy ratować relację poprzez rozmowę, tłumaczenia i niekończące się wyjaśnienia. Intencje są zwykle dobre — chodzi przecież o uniknięcie konfliktu, uspokojenie sytuacji lub wzajemne zrozumienie.
Psychologowie zwracają jednak uwagę, że właśnie ta reakcja bardzo często staje się największym błędem.
Zamiast poprawiać sytuację, może ona nieświadomie wzmacniać trudną dynamikę relacji.
Dlaczego niektóre relacje tak bardzo wyczerpują?
W relacjach z osobami wykazującymi silnie narcystyczne zachowania wiele rozmów zaczyna przypominać emocjonalną pułapkę.
Człowiek zaczyna analizować każde wypowiedziane zdanie, uważać na słowa i stale zastanawiać się, czy przypadkiem nie powiedział czegoś „niewłaściwego”.
Z czasem pojawia się napięcie.
Niepewność.
A nawet poczucie, że trzeba nieustannie dostosowywać się do cudzych reakcji.
W takich sytuacjach wiele osób automatycznie próbuje uspokoić atmosferę poprzez dodatkowe wyjaśnienia.
Powstają długie wiadomości.
Niekończące się rozmowy.
Szczegółowe tłumaczenie swoich intencji.
W zdrowej relacji taka komunikacja może pomagać.
Problem pojawia się wtedy, gdy druga strona nie szuka porozumienia, lecz kontroli nad rozmową lub emocjami drugiego człowieka.
Najczęstszy błąd: ciągłe tłumaczenie się
Według wielu specjalistów jedną z najczęstszych reakcji jest obsesyjne wyjaśnianie własnego zachowania.
Ludzie próbują tłumaczyć:
- co naprawdę mieli na myśli,
- dlaczego coś powiedzieli,
- jakie były ich intencje,
- dlaczego nie chcieli nikogo zranić.
Logika wydaje się prosta:
„Jeśli druga osoba dobrze mnie zrozumie, konflikt się skończy.”
W relacji opartej na wzajemnym szacunku rzeczywiście często tak działa.
Jednak w kontaktach z osobami bardzo skoncentrowanymi na sobie sytuacja może wyglądać inaczej.
Każde kolejne wyjaśnienie staje się nowym materiałem do dyskusji, podważania lub odwracania znaczeń.
Rozmowa zaczyna się wydłużać.
Pojawiają się kolejne zarzuty.
A osoba próbująca się tłumaczyć coraz bardziej traci energię i pewność siebie.
Psychologowie podkreślają, że ciągła potrzeba obrony własnych intencji może stopniowo prowadzić do emocjonalnego wyczerpania.
Zwłaszcza wtedy, gdy druga strona nie jest zainteresowana prawdziwym rozwiązaniem konfliktu.