Bunt, który podpalił Santa Cruz
W 1846 roku sytuacja wymknęła się spod kontroli. João zebrał grupę uzbrojonych niewolników gotowych rozpocząć otwartą rebelię. W tym samym czasie Ana zaczęła podtruwać pułkownika Almeidę, osłabiając go przed planowanym atakiem.
Podczas niedzielnej mszy wybuchł pożar magazynów na plantacji. W chaosie Ana uwolniła Marcosa z niewoli, przecinając jego łańcuchy ukrytą pilnikiem.
Rebelianci wtargnęli do rezydencji Santa Cruz. Rozległy się strzały, krzyki i huk tłuczonych szyb. Płonęły stodoły oraz magazyny kawy.
Marcos stanął twarzą w twarz z pułkownikiem Almeidą.
„Jesteś tylko własnością” — syknął plantator, celując do niego z pistoletu.
Chwilę później Marcos ugodził go maczetą.
Isabel, obserwując wszystko z wózka inwalidzkiego, wydała rozkaz zakończenia walki. Dom Almeida runął razem z systemem przemocy, który budował przez całe życie.
Plantacja Santa Cruz stanęła w płomieniach. Uwolnieni niewolnicy śpiewali afrykańskie pieśni, a ogień rozświetlał nocne niebo Doliny Paraíba.
Jednak wolność nie trwała długo.
Wieści o buncie szybko dotarły do władz imperialnych. Do regionu wysłano wojsko, które rozpoczęło brutalną obławę na zbuntowanych niewolników.
Marcos, Isabel, Ana i pozostali rebelianci schronili się w quilombo ukrytym w górach. Tam przez pewien czas żyli jako wolna społeczność, organizując obronę i pomagając kolejnym zbiegłym niewolnikom.
Ana stała się legendą wśród plantatorów. Nazywano ją „Czarną Wdową z Leão”, ponieważ napadała na kolejne majątki i uwalniała niewolników.
Imperium jednak nie zamierzało odpuścić.
W 1847 roku wojska cesarskie otoczyły quilombo i odcięły dostawy żywności. Głód oraz choroby zaczęły dziesiątkować mieszkańców.
W końcu Isabel podjęła dramatyczną decyzję — część ludzi miała się poddać, aby ocalić dzieci i rannych.
Marcos chciał walczyć do końca.
Podczas ostatniej bitwy wielu rebeliantów zginęło, w tym João. Ana uciekła w góry i już nigdy jej nie schwytano.