Tragiczny finał zakazanej historii
Marcos został pojmany żywcem i przewieziony przez miasta Doliny Paraíba jako symbol pokonanego buntu. Tłumy rzucały w niego kamieniami, choć wielu niewolników patrzyło na niego z ukrytym podziwem.
Proces był farsą.
Isabel oskarżono o zdradę korony i zamknięto w klasztorze, a później w zakładzie dla „obłąkanych kobiet”. Ojciec Elias zeznawał przeciwko niej, przedstawiając ją jako opętaną przez „afrykańskie demony”.
Marcos został skazany na publiczną egzekucję przez powieszenie.
Dzień przed śmiercią Isabel przekupiła strażników i odwiedziła go w celi po raz ostatni. Następnego ranka Marcos szedł na egzekucję wyprostowany, śpiewając pieśń w języku joruba.
Isabel patrzyła na jego śmierć bez łez.
Po tych wydarzeniach resztę życia spędziła w odosobnieniu. Według zachowanych zapisów pisała dzienniki, listy i teksty dotyczące niewolnictwa, lecz większość dokumentów zaginęła lub została zniszczona.
Quilombo zostało zlikwidowane, a plantacja Santa Cruz nigdy nie została odbudowana.
Legenda jednak przetrwała.
Mieszkańcy regionu przez lata opowiadali historie o kobiecie na wózku i mężczyźnie z bliznami na plecach, których duchy miały pojawiać się pośród ruin dawnej plantacji.
Historia Isabel i Marcosa nie obaliła brazylijskiego imperium ani nie zakończyła niewolnictwa. Stała się jednak symbolem sprzeciwu wobec systemu opartego na przemocy, pogardzie i wyzysku.
To opowieść o ludziach, którzy w świecie pełnym okrucieństwa próbowali odnaleźć wolność, godność i miłość — nawet wtedy, gdy wszystko wydawało się stracone.