„Nie możesz o tym decydować” – powiedziała cicho. „To moje mieszkanie i nie chcę, żeby twoja matka mieszkała z nami”.
„Nie masz wyboru, Chris. Mama już wynajęła mieszkanie. Dokąd ma się udać?”
— Zapytałeś mnie? Czy miałem wybór?
Roman westchnął ciężko.
Wiedziałem, że będziesz temu przeciwny. Dlatego nie powiedziałem ci wcześniej.
To wyznanie było ostatnią kroplą. Kristina poczuła, jak wszystko w jej wnętrzu się rozpada. Trzy lata małżeństwa, trzy lata miłości i zaufania – i tak po prostu, jedną decyzją, Roman wszystko zrujnował.
„Dobrze” – powiedziała po długiej pauzie. „Skoro już wszystko postanowiliście, to idealne miejsce dla ciebie i twojej matki. A ja wychodzę”.
„Co? Gdzie?” Roman wyglądał na szczerze zaskoczonego, jakby nie spodziewał się takiej reakcji.
„Nieważne. Po prostu wychodzę” – powiedziała Christina, kierując się do sypialni i zaczynając pakować najpotrzebniejsze rzeczy do małej torby.
Roman poszedł za nią.
— Nie możesz po prostu odejść! Porozmawiajmy o tym!
„Porozmawiamy o tym?” Christina uśmiechnęła się gorzko. „Zdecydowałeś o wszystkim beze mnie, a teraz chcesz o tym rozmawiać? Za późno, Roma”.
Szybko spakowała swoje rzeczy, zabrała dokumenty, telefon i kluczyki do samochodu.
„Chris, zaczekaj!” Roman złapał ją za rękę. „Nie mówisz poważnie, prawda?”
„Zupełnie poważnie” – powiedziała, uwalniając rękę. „Powiedz mamie, że życzę jej wygodnego pobytu w moim mieszkaniu”.
Zaniepokojona Violetta spotkała ich na korytarzu.
— Romoczko, co się stało? Krystynko, dokąd idziesz o tej porze w nocy?
Christina zignorowała pytanie i wyszła, głośno trzaskając drzwiami.
Marina przyjęła przyjaciółkę bez zadawania pytań. Spędziły pół nocy, omawiając sytuację.
„Nie rozumiem, jak mógł” – powtórzyła Kristina. „Roma zawsze był taki… wyrozumiały. Tak, nigdy nie potrafił przeciwstawić się matce, ale żeby zrobić coś takiego…”
„Może ma problemy w pracy?” – zasugerowała Marina. „A może boi się, że matka się obrazi i go wydziedziczy?”
Christina pokręciła głową.
„Jaki spadek? Violetta ma tylko mieszkanie, a ono przypadnie Lanie – ona i Roma dawno się na to umówiły”.
Telefon Kristiny wciąż dzwonił. Roman dzwonił, pisał, błagał, żeby wróciła. Ale nie odbierała.
Następnego dnia Lana zadzwoniła.
„Chris, co się tam dzieje?” zapytała bez wstępu. „Roma dzwoni do mnie od rana i mówi, że wyszedłeś z domu”.
— A nie powiedział, dlaczego odszedłem?
— Powiedział coś o mamie… Czy ona naprawdę się do ciebie wprowadziła?
— Nie do nas, ale do mnie. Do mojego mieszkania, bez mojej zgody.
Lana cicho zagwizdała.
„Co za zwrot akcji! Wiedziałem, że marzyła o tym od dawna, ale nie sądziłem, że się na to zdecyduje”.
„Czekaj” – Christina zamarła. „Marzyłaś o tym od dawna? Wiedziałaś?”
„Mama ciągle narzekała, że trudno jej być samej, że potrzebuje opieki… Zaproponowałam pomoc w domu, ale powiedziała, że chce być bliżej Romy. Ale wprowadzić się tak bez pytania… To za dużo nawet dla niej”.
Christina znów poczuła, jak w jej wnętrzu narasta gniew.