„Alosza nie jest głodny, sam sobie podgrzeje obiad” – odpowiedziała spokojnie Natalia.
„O, serio!” – oburzyła się teściowa. „Więc mąż musi sobie sam podgrzewać jedzenie, a żona przesiaduje w kawiarniach!”
Natalia weszła do sypialni, nie odpowiadając. Miała już dość usprawiedliwiania każdego kroku.
W ciągu kolejnych tygodni spotykała Igora kilka razy – czasem w pobliżu domu, czasem w sklepie. Rozmawiali miło i stopniowo te spotkania stały się dla niej oazą spokoju. Igor nie udzielał rad ani nie krytykował; po prostu słuchał i rozumiał.
Pewnego dnia, w weekend, Natalia postanowiła:
„Alosza, może powinniśmy gdzieś pójść? Do teatru czy restauracji? Nie byliśmy nigdzie od miesięcy.”
„Nie mam ochoty nigdzie iść. Jestem zmęczony po pracy i chcę odpocząć w domu”.
„Chodźmy więc do parku i pospacerujmy. To dobrze ci zrobi, pomoże ci schudnąć”.
Aleksiej rzucił jej rozdrażnione spojrzenie:
„Jaka nadwaga? Nic mi nie jest. Wyjście do parku to nie relaks, to stres.”
– Alosza, zupełnie przestaliśmy cokolwiek razem robić…
— Co mamy robić? Pracować, zarabiać pieniądze, wracać do domu, jeść obiad, oglądać telewizję. Normalne życie.
— A co z naszym związkiem?
— Jaki związek? Jesteśmy małżeństwem, mieszkamy razem, wszystko jest w porządku.
Lidia Pietrowna, która słyszała rozmowę z kuchni, postanowiła interweniować:
„Alosza ma rację. Po co te teatry i restauracje? Strata pieniędzy. W domu jest miło, z rodziną. W przeciwnym razie pójdzie do teatru, gdzie przesiadują najróżniejsi mężczyźni…”
Natalia poczuła, że wszystko w niej wrze:
– Lidia Pietrowna, to jest nasza rozmowa z moim mężem.
„Czy jestem obca? Jestem matką, mam prawo wyrażać swoją opinię”.
– Jasne. Ale nie w naszej sypialni.
„No widzisz” – Aleksiej pokręcił głową. „To od razu skandal. Po co mielibyśmy gdziekolwiek iść, skoro w domu nie możemy normalnie porozmawiać?”
Natalia zdała sobie sprawę, że rozmowa nie ma sensu. Złapała kurtkę dresową i wyszła z domu.
W parku niespodziewanie spotkała Igora. Szedł ścieżką w sportowym tempie, ze słuchawkami na uszach.
„Natalio!” – machnął radośnie ręką. „Co za spotkanie!”
„Witaj” – uśmiechnęła się po raz pierwszy tego dnia.
— Ty też idziesz na spacer? Chcesz się do mnie przyłączyć?
Spacerowali po parkowych alejkach, a Natalia stopniowo się rozluźniała. Igor opowiadał zabawne historie ze swojego życia i wskazywał piękne miejsca w parku, których wcześniej nie zauważyła.
„Wyglądasz trochę smutno” – zauważył. „Wszystko w porządku?”
– Tak, jestem po prostu zmęczony.
— Rozumiem. Praca, dom, rodzina — wszystko zależy od ciebie.
Natalię zaskoczyła jego trafność:
– Skąd wiesz?
„Widać to po jej oczach. Moja siostra cierpiała tak samo, dopóki się nie rozwiodła. Teraz mówi, że narodziła się na nowo”.
Szli prawie trzy godziny, a Natalia nawet nie zauważyła, jak szybko minął czas. Z Igorem było łatwo i komfortowo; nie naciskał, nie pouczał, po prostu był.
W domu spotkał ją niezadowolony mąż:
— Gdzie byłeś?
— Spacerowałem po parku.
– Jeden?
Natalia zawahała się na sekundę:
– Nie, poznałem kogoś, kogo znam.
— Ten sam sąsiad?
– Tak.
Lidia Pietrowna natychmiast wyłoniła się z salonu:
— Zaczyna się! Idzie po parkach z chłopakami! Alosza, widzisz, co się dzieje?
„Mamo, nie” – powiedział Aleksiej zmęczony.
— Jak możesz nie? Twoja żona spędza czas z obcymi mężczyznami, a ty milczysz!
„Lidia Pietrowna, byłam tylko na spacerze” – próbowała wyjaśnić Natalia.
– Jasne! Porządne kobiety nie spotykają się z cudzymi mężczyznami!
— Z kim mam się spotykać, jeśli mój mąż nie chce?
— Powinna pójść sama na spacer! Albo zostać w domu!