„Moja rodzina czeka za drzwiami, a ty nawet nie raczyłeś ich otworzyć. Wysłali mi już dziesięć wiadomości” – zagrzmiał jej mąż, zbliżając się do Oli.

Katia siedziała cicho, jedząc barszcz małymi łyżeczkami. Mądra dziewczyna, wiedziała, że ​​najlepiej nie rzucać się w oczy.

„Czemu Katiusza jest taka chuda?” Galina Pietrowna spojrzała krytycznie na dziewczynę. „Za mało jej karmisz?”

— Karmię normalnie.

„Dziecko powinno mieć pulchne policzki! Spójrzcie na Andriuszę w jej wieku…”

„Andriusza ma czterdzieści lat, a nadal biega do mamy po rady” – wyrzuciła z siebie Ola.

Andriej zakrztusił się barszczem.

„Co ty wyprawiasz?” Galina Pietrowna wstała od stołu.

— Tak samo jak ty. Mówię, co myślę.

— Jestem teściową! Musi być jakaś hierarchia!

„Podporządkowanie?” Ola też wstała. „Czy to wtedy, na naszym pierwszym spotkaniu, powiedziałeś mi, że jestem pułapką dla twojego syna?”

– Zgadza się! Namówiła go, żeby dał jej mieszkanie!

— To moje mieszkanie! Odziedziczyłam je po babci! Twój syn zamieszkał ze mną!

Vitka zagwizdała:

– Wow, okazuje się, że jesteś żigolo!

„Witia!” – warknęła na niego Ałła.

– Co? Mówię prawdę!

Andriej milczał. Siedział z twarzą w talerzu.

„Andriuszo, dlaczego milczysz?” Galina Pietrowna zwróciła się do syna.

– Mamo, może już wystarczy?

— Dość? Martwię się o ciebie! Związałaś się z kimś, kogo nie znasz!

Ola poczuła, jak coś w niej pęka. Zupełnie jak wtedy, gdy była dzieckiem, kiedy huśtawka nagle się zatrzymała, a ona upadła twarzą w piasek.

— To tyle. Wynoś się z mojego domu.

“Co?” teściowa była zaskoczona.

— Wynocha. To wszystko. Natychmiast.

„Nie możecie nas wyrzucić!” wrzasnęła Galina Pietrowna. „Andriej, powiedz jej!”

Andriej podniósł głowę. Spojrzał na matkę. Na żonę. Na Katię, która zwinęła się w kłębek.

– Mamo, Ola ma rację. Lepiej już idź.

Cisza uderzyła mnie w uszy.

— Co? Wybierasz TO zamiast własnej matki?

— Wybieram swoją rodzinę. Olę i Katię.

„Ona nie jest twoim biologicznym dzieckiem!” krzyknęła Vitka.

— Kochanie. Chcę ją adoptować. Już złożyłam dokumenty.

Ola zwróciła się do męża. Nie powiedział jej o tym.

„Ty… ty jesteś szalony!” Galina Pietrowna złapała się za serce. „Czyjeś dziecko!”

„Moje dziecko. Katia jest moją córką. Właściwie, nawet jeśli nie z krwi.”

Katya podniosła głowę:

– To prawda, wujku Andrzeju?

— To prawda, kochanie. Jeśli mama pozwoli, będziesz Jekateriną Andriejewną.

„Mamo!” dziewczynka zwróciła się do Oli.