„Naprawdę myślałaś, kochanie, że ty i twoja matka będziecie w stanie odebrać mi mieszkanie?” Spojrzałam na mojego byłego męża ze zdziwieniem.

— Pan Kowalow przekazał notariuszowi Łarinie 50 tysięcy rubli za fałszowanie dokumentów.

Dmitrij podskoczył, przewracając krzesło.

– Kłamiesz!

„Siadaj!” – sędzia uderzyła młotkiem. „Jeśli się pan nie uspokoi, wyprowadzę pana z sali sądowej”.

Alina patrzyła, jak jego twarz wykrzywia się gniewem. Po raz pierwszy od miesięcy tracił kontrolę.

Marina Siemionowna kontynuowała:

„Ponadto złożyliśmy zawiadomienie na policji o fałszywych groźbach składanych w imieniu mojego klienta. Ekspertyza wykazała, że ​​nagranie audio zostało zmanipulowane”.

Sędzia przejrzał dokumenty, a następnie podniósł wzrok.

— Masz coś jeszcze?

„Tak.” Alina wstała. „Chcę powiedzieć.”

Wzięła głęboki oddech.

„Nie jestem prawnikiem. Nie znam wszystkich szczegółów. Ale wiem, że to mieszkanie jest moje. Zapłaciłem za nie, mieszkałem w nim. A to, co się teraz dzieje, nie jest próbą przywrócenia sprawiedliwości. To zemsta”.

Spojrzała prosto na Dmitrija.

– Ale ja się nie boję.

W sali panowała cisza.

Sędzia odłożył dokumenty.

— Decyzja sądu zostanie ogłoszona za trzy dni. Rozprawa dobiegła końca.

Gdy opuszczali budynek, Alina poczuła, że ​​drżenie w końcu ustępuje.

— Czy wygraliśmy?

„Jeszcze nie” – powiedziała Marina Siemionowna. „Ale zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy”.

W tym momencie zadzwonił telefon. Alina odebrała – nieznany numer.

– Cześć?

„Alina Siergiejewna?” – głos mężczyzny brzmiał oficjalnie. „Tu bank. Otrzymaliśmy zgłoszenie o oszustwie na twojej karcie. Twoje konto zostało zablokowane”.

Powoli opuściła telefon.

– Oni się nie poddają.

„My też” – powiedział stanowczo prawnik. „Teraz przechodzimy do ofensywy”.

Alina spojrzała w szare niebo. Gdzieś tam, za chmurami, widać już było promień światła.

Trzy dni oczekiwania zamieniły się dla Aliny w prawdziwą torturę. Ledwo spała, nerwowo sprawdzając pocztę i telefon co pięć minut. Bank wciąż nie odblokował jej konta, a ktoś znów zostawiał jej na drzwiach nieprzyjemne liściki.

Ale dziś miał zostać rozstrzygnięty wynik wojny.

Alina stanęła przed lustrem, poprawiając formalną marynarkę. Po raz pierwszy od miesięcy nałożyła jaskrawą szminkę – niczym zbroję przed ostateczną bitwą.

„Jesteś gotowy?” Marina Siemionowna czekała na korytarzu.

– Bardziej niż kiedykolwiek.

Sala sądowa była prawie pusta – obecni byli tylko niezbędni uczestnicy rozprawy. Dmitrij siedział ziewając, podczas gdy jego matka szeptała z furią do swojego prawnika.

— Wstańcie, sąd zaczyna obrady!

Sędzia weszła z teczką w rękach. Jej twarz była pozbawiona wyrazu.

— Decyzja w sprawie nr…

Alina zamarła, wbijając paznokcie w dłonie.

— Roszczenia Dmitrija Kowaliowa zostaną częściowo spełnione…

Złapała oddech.

— Częściowo umowa darowizny zostaje uznana za nieważną. Pozostała część zostaje odrzucona.

„Co to znaczy?” Alina zwróciła się do prawnika.

„To znaczy, że mieszkanie pozostaje twoje” – Marina Siemionowna ledwo powstrzymała uśmiech.

Sędzia kontynuował:

— Jednocześnie zaspokajam powództwo wzajemne Aliny Kowalewej o zadośćuczynienie za straty moralne w kwocie 300 tysięcy rubli.

Galina Iwanowna podskoczyła, jakby ją coś użądliło.

— To skandal! Będziemy się odwoływać!

„Cisza!” – sędzia uderzyła młotkiem. „Ponadto dowody dotyczące fałszerstwa dokumentów zostały przekazane organom śledczym. Rozprawa zostaje odroczona”.

Alina nie mogła uwierzyć własnym uszom. Wygrali. Naprawdę.

Wychodząc, Dmitrij zagrodził jej drogę.

„Myślisz, że to już koniec?” – powiedział przez zaciśnięte zęby. „Zjem cię”.

„Spróbuj” – uśmiechnęła się do niego po raz pierwszy. „Teraz mam twoje 300 tysięcy na dobrego prawnika”.

Wyszli na zewnątrz, gdzie słońce mocno świeciło.

„Co teraz?” zapytała Alina.

„Teraz pozywamy bank za nielegalne zamrożenie twojego konta. I twojego byłego szefa za bezprawne zwolnienie”.

– A Dmitrij?

„Dmitrij” – uśmiechnęła się złośliwie Marina Siemionowna – „wkrótce otrzyma wezwanie do sądu w sprawie karnej. Za fałszowanie dokumentów grozi kara do trzech lat więzienia”.

W domu Alina nalała sobie kieliszek wina – pierwszy od miesięcy. Podeszła do okna swojego mieszkania. Swojego mieszkania.

Zadzwonił telefon. Nieznany numer.

– Cześć?

„To Natalia. Słyszałeś wieści? Dmitrija właśnie zabrano na przesłuchanie. A jego matka…” – triumfował głos byłej żony – „właśnie teraz krzyczy na komisariacie, że to wszystko jest ustawione”.

Alina się zaśmiała.

– Dziękuję. Za wszystko.

– Proszę bardzo. Teraz jesteś jednym z nas.

Odłożyła telefon i uniosła szklankę.

— Po nowe życie.

Zachód słońca malował niebo na czerwono. Wojna się skończyła. I po raz pierwszy od dawna Alina poczuła się wolna.

**PS** Miesiąc później Dmitrij został zwolniony z pracy. Galina Iwanowna próbowała się odwołać, ale przegrała. A Alina… Alina spotkała Natalię w kawiarni. Piły kawę i śmiały się z tego, jak życie czasem pięknie karze łobuzów.