„Jana, masz drugie mieszkanie, prawda? To, które zostawiła ci babcia” – Vika odłożyła filiżankę na stół i przyjrzała się uważnie żonie brata.
„Tak, jest” – odpowiedziała ostrożnie Yana, wyczuwając, że rozmowa zmierza w nieprzyjemnym kierunku.
„Więc nadal stoi tam pusty?” Vika odchyliła się na krześle. „To po prostu strata pieniędzy. Próbowałaś go wynająć?”
Vitalik, który do tej pory siedział w milczeniu przy telefonie, podniósł wzrok: „Vik, już to omówiliśmy. Yana zatrzymuje mieszkanie dla moich rodziców; planują się wprowadzić”.
„Kiedy? Za pięć lat? Za dziesięć?” – prychnęła Vika. „Tymczasem puste mieszkanie w centrum pokrywa się kurzem”.
Yana poczuła irytację, ale się powstrzymała. Siostra jej męża odwiedzała ich ostatnio często, odkąd rozstała się z chłopakiem i wróciła do matki.
„Moi rodzice planują przeprowadzkę za rok” – odpowiedziała spokojnie Yana. „Dlaczego pytasz?”
„Z czystej ciekawości” – Vika wzruszyła ramionami i spojrzała na brata. „Witaliku, mogę z tobą chwilę porozmawiać?”
Wyszli na balkon. Jana usłyszała stłumione głosy, ale nie mogła rozróżnić słów. Witalij wrócił z napiętym wyrazem twarzy, a Wika, po krótkim pożegnaniu, wyszła.
„O czym rozmawialiście?” zapytała Yana.
„Och, nic specjalnego” – zbył Vitalik. „Po prostu sprawy związane z pracą”.
Yana znała męża na tyle dobrze, by wiedzieć, że coś ukrywa. Postanowiła jednak nie naciskać. Prędzej czy później i tak dowie się prawdy.
***
Trzy dni później szef Yany zadzwonił i pozwolił jej wyjść z pracy wcześniej – klient odwołał spotkanie. Yana była zachwycona niespodziewaną swobodą i postanowiła ugotować coś specjalnego na kolację.
Otworzywszy drzwi mieszkania, usłyszała głosy w kuchni. Witalij miał być w pracy do wieczora. Jana miała go zawołać, ale coś ją powstrzymało. Cicho zdjęła buty i nasłuchiwała.
„…po co wynajmować komuś mieszkanie i płacić czynsz, skoro można mieszkać z żoną za darmo?” – głos Viki był pewny, wręcz bezczelny. „Witia, to logiczne! Mieszkanie jest puste, a ja mam problemy z matką. Widzisz, jak bardzo mnie doprowadza do szału”.
„Vika, to nie moje mieszkanie, tylko Yany” – powiedział Vitalik niepewnie. „Nie mogę po prostu pozbyć się jej własności”.
— Daj spokój! Jesteście małżeństwem od trzech lat. Jaki „jej majątek”? Wszystko jest wspólne.
„To majątek przedmałżeński, Vic. Prawnie należy wyłącznie do niej”.
„A moralnie? Nie potrafisz wpłynąć na swoją żonę?” – głos Viki nabrał ostrego tonu. „Jestem twoją siostrą! Zapomniałeś już, jak ci wtedy pomogłam?”
Zapadła cisza. Yana wstrzymała oddech.
„Dobrze” – powiedział w końcu Vitalik. „Porozmawiam z nią. Ale nie mogę obiecać żadnych rezultatów”.
„Mów poprawnie, a efekty będą widoczne” – zaśmiała się Wika. „Już powiedziałam Koli, że najprawdopodobniej będziemy mieli gdzie mieszkać”.
„Kolya?” Głos Vitalika brzmiał zdziwiony. „Ale ty się rozstałeś!”
„Przejściowe trudności” – zbyła Vika. „Wróciliśmy do siebie. On ma teraz problemy z pracą i nie stać go na czynsz”.
„Czekaj, chcesz mieszkać w mieszkaniu Janki z Koli?” – Vitalik podniósł głos. „To nigdy nie było omawiane!”
— Co za różnica? Mieszkanie i tak jest puste.
Yana ostrożnie cofnęła się do drzwi wejściowych, otworzyła je i zamknęła ponownie, tym razem głośno:
„Vitaliku, jesteś w domu?” zawołała, jakby dopiero co przyjechała.
Głosy w kuchni natychmiast ucichły.
„Tak, jestem tu z Viką” – odpowiedział Vitalik. Kiedy Yana weszła do kuchni, na twarzy jej męża malowało się poczucie winy.
„Cześć, Vika” – uśmiechnęła się Jana, starając się nie okazywać, że wszystko słyszała. „Coś się stało? Czemu nie jesteś w pracy, Vitaliku?”
„Mój dom był zamknięty przez kilka dni z powodu problemów z papierkową robotą” – szybko odpowiedział mój mąż. „A Vika wpadła zapytać o pracę”.
„Tak, myślę o zmianie zawodu” – wtrąciła Vika, unikając wzroku Yany. „Dobra, muszę iść. Dzięki za radę, bracie”.
Kiedy drzwi zamknęły się za Viką, Jana przez dłuższą chwilę patrzyła na męża: „O czym właściwie mówiliście?”
„Mówiłem ci o pracy” – Vitalik zakopał twarz w telefonie.
Yana postanowiła trzymać karty blisko piersi. Była ciekawa, jak Vitalik spróbuje manipulować sytuacją.
„Dobrze” – powiedziała. „Pomożesz mi z kolacją?”
***
Wieczorem Yana zadzwoniła do swojej przyjaciółki Mariny.
„Nie uwierzysz, co dziś słyszałam” – zaczęła, upewniając się, że Vitalik jest zajęty w garażu i nie słyszy rozmowy.
„Daj mi zgadnąć – twoja szwagierka znowu coś zrobiła nie tak” – Marina dobrze znała historię relacji Yany z siostrą swojego męża.
— Dokładnie. Chce mieszkać w moim mieszkaniu. Za darmo. I nie sama, ale ze swoim chłopakiem.
— Z kim rzekomo się rozstała?
„Dokładnie! I prosi Vitalika, żeby wywarł na mnie presję i dał mi pozwolenie. A on, wyobrażasz sobie, zamiast od razu odmówić, obiecuje „ze mną porozmawiać”!”
„A co zamierzasz zrobić?” zapytała Marina.
„Czekam, aż sam to poruszy. Chcę zobaczyć, jak przedstawi ten pomysł”.
— A jeśli nie będzie mówił?
„W takim razie sam to poruszę. Ale nie od razu. Niech cierpi”.
***
Przez trzy dni Vitalik był wyjątkowo uważny. Przyrządził śniadanie, zamówił kwiaty z dostawą do pracy i zaproponował, żeby pojechali na weekend do wiejskiego hotelu. Jana zrozumiała, że toruje im drogę do rozmowy o mieszkaniu, ale z uśmiechem przyjęła jego zaloty.
Czwartego dnia, przy kolacji, Vitalik w końcu podjął decyzję:
– Janoczko, chciałem się z tobą skonsultować w jednej sprawie.
„Tak, kochanie?” Yana przygotowała się do słuchania.
„Wiesz, jaka jest sytuacja Viki z matką. Ciągle się kłócą, ciężko jej tam żyć” – zaczął z oddali.
„Tak, słyszałam” – Yana skinęła głową.
„Więc tak sobie myślałem…” Vitalik zawahał się. „A co, jeśli pomożemy Vice? Tymczasowo, oczywiście.”
— Jak dokładnie?
„No cóż, może mogłaby zamieszkać w twoim mieszkaniu? Tylko na chwilę, dopóki nie znajdzie pracy i nie wynajmie własnego mieszkania” – Vitalik starannie unikał patrzenia jej w oczy. „I tak jej teraz nie wykorzystujesz”.
Yana zatrzymała się, obserwując, jak jej mąż nerwowo bawi się widelcem.