„Powiedziałaś Vice, że będzie tam mieszkać sama?” – zapytała Jana. „Czy z Nikołajem?”
Vitalik wzdrygnął się:
— Z którym Mikołajem?
„Z chłopakiem, z którym niby się rozstała, ale w rzeczywistości wrócili do siebie” – odpowiedziała spokojnie Jana. „I który ma problemy w pracy, więc nie stać go na czynsz”.
Vitalik zbladł:
– Skąd jesteś…
„Słyszałam twoją rozmowę, Vitaliku. Całą sprawę. »Po co wynajmować komuś mieszkanie i płacić mu pieniądze, skoro można mieszkać z żoną za darmo?«” – zacytowała Yana. „Bardzo miłe.”
– Yana, mogę wyjaśnić…
„Co tu jest do wyjaśniania?” – Yana poczuła narastającą w niej złość. „Rozmawiasz o mojej posiadłości z moją siostrą za moimi plecami, kombinujesz, jak mnie przekonasz, a nawet nie wspominasz, że Vika chce tam przyprowadzić swojego chłopaka!”
„Nie wiedziałem o Koli, przysięgam!” – wykrzyknął Witalij. „Opowiedziała mi o tym dopiero tego dnia!”
– I nie uważałeś za konieczne, żeby mi o tym powiedzieć?
— Nie wiedziałem, jak zacząć tę rozmowę.
„A może po prostu planowałaś ukryć ten fakt?” Jana skrzyżowała ramiona na piersi. „Powiedzieć, że Vika zamieszka sama, a potem po cichu wprowadzi do siebie Nikołaja?”
Vitalik milczał, a ta cisza była bardziej wymowna niż jakiekolwiek słowa.
„Nie rozumiem” – kontynuowała Yana. „Dlaczego stałeś po stronie siostry, a nie żony? Dlaczego zdecydowałeś, że możesz rozporządzić moim majątkiem?”
„Bo Vika jest moją siostrą” – powiedział cicho Vitalik. „I potrzebuje pomocy”.
„A ja jestem twoją żoną. I moja opinia powinna być ważniejsza niż opinia twojej siostry”.
„Nie chodzi tylko o to” – Vitalik potarł czoło. „Vika… ona coś o mnie wie. Coś, czego ci nigdy nie powiedziałem”.
Yana zmarszczyła brwi:
– A co to jest?
„Nie mogę powiedzieć” – Vitalik pokręcił głową. „Po prostu uwierz mi, miałem swoje powody, żeby z nią pójść”.
„Ona cię szantażuje?” Yana nie mogła uwierzyć własnym uszom. „A ty jej na to pozwalasz?”
„To skomplikowane, Jano” – Vitalik wyglądał na niezadowolonego. „To martwi moich rodziców, nie chcę, żeby się dowiedzieli”.
„Dobrze” – Yana wstała od stołu. „Albo powiesz mi wszystko od razu, albo zadzwonię do twoich rodziców i ich zapytam”.
„Nie!” Głos Vitalika był przepełniony strachem. „Dobrze, powiem ci. Tylko obiecaj, że to zostanie między nami”.
„Pięć lat temu, zanim się poznaliśmy, postanowiłem założyć własną firmę” – zaczął Vitalik. „Małą firmę budowlaną. Moi rodzice we mnie uwierzyli i dali mi pieniądze – prawie całe swoje oszczędności, czterysta tysięcy”.
Zatrzymał się, by zebrać myśli.
Znalazłem wspólnika, zarejestrowaliśmy spółkę LLC, wynajęliśmy biuro, zatrudniliśmy pracowników. Ale kompletnie nie rozumiałem biznesu. Mój wspólnik okazał się nieuczciwy, a ja byłem zbyt ufny. Sześć miesięcy później firma zbankrutowała, a ja zostałem z długami.
„I nie powiedziałeś swoim rodzicom?” zapytała Jana.
„Nie mogłem. Byli ze mnie tacy dumni, tak bardzo we mnie wierzyli” – Vitalik skinął głową. „Powiedziałem im, że interes dobrze prosperuje, ale nie planuję jeszcze ekspansji. Potem dostałem pracę jako brygadzista i co miesiąc twierdziłem, że to dochód z firmy. Obiecałem im, że wkrótce im zwrócę, z odsetkami”.
— Czy Vika się o tym dowiedziała?
„Tak, przez przypadek. Poznała mojego byłego partnera, a on powiedział jej prawdę. Od tamtej pory… z tego korzysta”.
„I pozwalasz siostrze szantażować cię zamiast powiedzieć rodzicom?” Jana nie mogła w to uwierzyć. „Witaliku, minęło pięć lat!”
„Nie rozumiesz. Moja matka zainwestowała we mnie pieniądze, które oszczędzała na leczenie. Nigdy nie ukończyła tej rehabilitacji”.
Yana milczała, trawiąc tę informację. Była zraniona, że jej mąż ukrył przed nią tak ważną część swojego życia.
„I co teraz?” – zapytała w końcu. „Czy Vika będzie cię szantażować do końca życia? Najpierw mieszkanie, a potem coś innego?”
„Nie wiem” – odpowiedział szczerze Vitalik. „Ale mam już tego dość. Może masz rację i powinienem po prostu powiedzieć rodzicom prawdę”.
„Myślę, że to jedyne wyjście” – skinęła głową Jana. „A Vika… Vika nie będzie mieszkać w moim mieszkaniu. Ani z Nikołajem, ani bez niego”.
***
Następnego dnia, kiedy Yana wróciła z pracy, odkryła, że zamek w drzwiach jej mieszkania przedmałżeńskiego został wymieniony. Sąsiadka zgłosiła, że widziała parę wchodzącą do mieszkania z jej rzeczami.
„Witaliku, dałeś Vice klucze do mojego mieszkania?” – zawołała Jana do męża, ledwo powstrzymując gniew.
„Co? Oczywiście, że nie!” – głos Vitalika brzmiał na autentycznie zaskoczony. „Dlaczego tak myślisz?”
— Bo ktoś wymienił zamki i się wprowadził. A sąsiad opisał kobietę, która była bardzo podobna do twojej siostry!
„Zaraz tam będę” – głos Vitalika stał się szorstki. „Nigdzie nie odchodź”.
Czterdzieści minut później Vitalik był już na miejscu. Zadzwonili do drzwi, ale nikt nie otworzył, choć zza drzwi dobiegały głosy.
„Vika, wiem, że tam jesteś!” krzyknął Vitalik. „Otwórz natychmiast drzwi, bo wezwiemy policję!”
Drzwi się otworzyły. Vika stanęła na progu, a za nią wyłonił się wysoki mężczyzna – najwyraźniej Nikołaj.
„Vitya, Yanochka, co za spotkanie!” Vika uśmiechnęła się fałszywie. “Proszę wejść!”
„Co tu się dzieje?” Yana spojrzała na rzeczy porozrzucane po jej mieszkaniu. „Kto ci pozwolił tu być?”
„Witalij dał mi klucze” – odpowiedziała pewnie Vika. „Nie powiedział ci?”
„Nie dałem ci kluczy” – twarz Vitalika poczerwieniała ze złości. „Czy wziąłeś je bez pytania, kiedy przyszedłeś do naszego domu?”
„Co za różnica?” Vika wzruszyła ramionami. „Mieszkanie i tak jest puste. Nikomu nie przeszkadzamy”.
„To wtargnięcie!” Yana wyciągnęła telefon. „Dzwonię na policję”.
„Czekaj!” – Nikołaj zrobił krok naprzód. „Rozwiążmy to pokojowo. Vika powiedziała, że jej brat dał nam pozwolenie na pobyt tutaj”.
„Skłamała” – warknął Vitalik. „Masz piętnaście minut, żeby się spakować i wyjechać. W przeciwnym razie policja zgłosi cię za wtargnięcie na cudzy teren”.
Vika zbladła:
„Nie zrobisz tego. Wiesz, co się stanie, jeśli powiem rodzicom…”