Zbudowała laboratorium w sypialni z igieł do szycia i jajek z targu – bo faszyści zabronili jej być naukowcem. Przeżyła Holocaust, uciekając z notatkami w ręku. W 1986 roku dostała Nagrodę Nobla. Rita Levi-Montalcini: dowód, że umysłu nie da się zamknąć.

Laboratorium ukryte w sypialni

Rok 1938. Turyn. Rita Levi-Montalcini ma 29 lat, dyplom medyczny i wielkie ambicje. Fascynuje ją neurologia — chce zrozumieć, jak rozwija się ludzki mózg, w jaki sposób neurony odnajdują swoje miejsce i tworzą połączenia.

Przed nią wydaje się otwierać wielka naukowa przyszłość.

Wtedy do Włoch docierają faszystowskie ustawy rasowe Benito Mussoliniego.

Żydzi tracą prawo do pracy na uczelniach, prowadzenia badań i wykonywania wielu zawodów. Rita zostaje pozbawiona stanowiska na uniwersytecie, dostępu do laboratorium i możliwości dalszego rozwoju kariery.

W ciągu kilku dni z młodej naukowczyni staje się osobą wykluczoną.

Wielu znajomych radzi jej ucieczkę z kraju, ale wybuch wojny szybko zamyka granice. Rita zostaje we Włoszech.

I robi coś niezwykłego.

Buduje własne laboratorium… w sypialni.

Kupuje najcieńsze igły do szycia, narzędzia zegarmistrzowskie, pęsety i małe nożyczki. Ze strychu wyciąga stary mikroskop należący do ojca.

Na targu codziennie kupuje jajka kurze — nie po to, by jeść, ale po to, by prowadzić badania nad rozwojem zarodków.

Na stole w sypialni ustawia mikroskop, miseczki z solą fizjologiczną i własnoręcznie przygotowane preparaty. Delikatnie wycina małe otwory w skorupkach jaj, by obserwować rozwój tkanek nerwowych.

To właśnie tam zaczyna zadawać pytanie, które zdeterminuje całe jej życie :

Co kieruje wzrostem komórek nerwowych?

Pod mikroskopem widzi, że neurony rozwijają się w określonych kierunkach, jakby coś wskazywało im drogę.

Nie ma wielkiego laboratorium.

Nie ma finansowania.

Nie ma wsparcia systemu.

Ma jedynie własny umysł, cierpliwość i upór.

Dalsza część artykułu znajduje się na następnej stronie. Reklama