Laboratorium ukryte w sypialni
Rok 1938. Turyn. Rita Levi-Montalcini ma 29 lat, dyplom medyczny i wielkie ambicje. Fascynuje ją neurologia — chce zrozumieć, jak rozwija się ludzki mózg, w jaki sposób neurony odnajdują swoje miejsce i tworzą połączenia.
Przed nią wydaje się otwierać wielka naukowa przyszłość.
Wtedy do Włoch docierają faszystowskie ustawy rasowe Benito Mussoliniego.
Żydzi tracą prawo do pracy na uczelniach, prowadzenia badań i wykonywania wielu zawodów. Rita zostaje pozbawiona stanowiska na uniwersytecie, dostępu do laboratorium i możliwości dalszego rozwoju kariery.
W ciągu kilku dni z młodej naukowczyni staje się osobą wykluczoną.
Wielu znajomych radzi jej ucieczkę z kraju, ale wybuch wojny szybko zamyka granice. Rita zostaje we Włoszech.
I robi coś niezwykłego.
Buduje własne laboratorium… w sypialni.
Kupuje najcieńsze igły do szycia, narzędzia zegarmistrzowskie, pęsety i małe nożyczki. Ze strychu wyciąga stary mikroskop należący do ojca.
Na targu codziennie kupuje jajka kurze — nie po to, by jeść, ale po to, by prowadzić badania nad rozwojem zarodków.
Na stole w sypialni ustawia mikroskop, miseczki z solą fizjologiczną i własnoręcznie przygotowane preparaty. Delikatnie wycina małe otwory w skorupkach jaj, by obserwować rozwój tkanek nerwowych.
To właśnie tam zaczyna zadawać pytanie, które zdeterminuje całe jej życie :
Co kieruje wzrostem komórek nerwowych?
Pod mikroskopem widzi, że neurony rozwijają się w określonych kierunkach, jakby coś wskazywało im drogę.
Nie ma wielkiego laboratorium.
Nie ma finansowania.
Nie ma wsparcia systemu.
Ma jedynie własny umysł, cierpliwość i upór.